Royal National Park

W zeszły piętek spotkaliśmy się z moimi znajomymi w wypożyczalni samochodów – “No birds”. Jedyną dostępną marką była TOYOTA. Wybraliśmy model Corolla Hatch z automatyczną skrzynią biegów. Następnie pojechaliśmy do sklepu COLES, żeby kupić jedzenie na drogę. Po zakupach pojechaliśmy do domu jednej z naszych koleżanek, żeby zrobić kanapki, pokroić owocę i ugotować makaron. Kiedy jedzenie było już gotowe, położyliśmy się spać. 

Następnego dnia rano wstaliśmy o 5:30 i wyjechaliśmy spod domu o 6:00. Po 3 godzinach drogi dotarliśmy na miejsce. Naszym pierwszym celem było zobaczyć Jervis Bay, a dokładnie Hyams Beach – najbielszą plażę na świecie. Przebraliśmy się w stroje do pływania, wzieliśmy jedzenie i ruszyliśmy na plażę. Widok był niesamowity – biały piasek i lazurowa woda, która była tak czysta, że mogliśmy zobaczyć ryby, które pływały wokół naszych nóg. Na plaży byliśmy o 9:30, więc było jeszcze trochę mgliście. Na szczęście po godzinie się rozpogodziło i mieliśmy piękne niebo bez żadnej chmury i 30 stopni w cieniu, z których potem zrobiło się 40 stopni. Do godziny 15:00 na zmianę leżeliśmy na plaży i pływaliśmy. Poźniej poszliśmy na spacer do końca plaży gdzie znaleźliśmy spory strumyk otoczony drzewami. Niestety nie poszliśmy w głąb strumyka, ponieważ chcieliśmy uniknąć spotkania dzikich zwierząt. Po powrocie do auta udaliśmy się na poszukiwanie kempingu, którego wcześniej nie zarezerwowaliśmy, bo myślelismy, że nie będzie problemu ze znalezieniem noclegu. Kiedy dojechaliśmy do wjazdu do “Royal National Park”, okazało się, że wszystkie kempingi, które się tam znajdują są pełne. Od pani, która pracowała na bramce uzyskaliśmy wiadomość gdzie możemy szukać wolnego miejsca. Od razu się tam udaliśmy i niestety okazało się, że tam również nie ma miejsca, ale dostaliśmy ulotkę z numerami telefonów do wszystkich okolicznych kempingów i po trzecim telefonie udało nam się znaleźć miejsce w “Culburra Beach Holiday Park” oddalonym o 40 minut drogi. Kemping okazał się porządny, mieliśmy dostęp do internetu, prysznica, toalety, kuchni i pralni. Po rozłożeniu namiotu postanowiliśmy skorzystać z kempingowych atrakcji takich jak dmuchana poducha do skakania oraz minigolf. Po chwili relaksu zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Rano zdjedliśmy wspólne śniadanie i wyruszyliśmy z powrotem do “Royal National Park”.

Dojechaliśmy autem do parkingu przy początku trasy do zwiedzania i dalej poszliśmy na piechotę. Na początku trasa wygladała cały czas tak samo – wszędzie do okoła drzewa, ale im dalej szliśmy tym roślinność była bardziej zróżnicowana. Cała wycieczka polegałana tym, że szliśmy głównym szlakiem i co jakiś czas schodziliśmy z niego, żeby zobaczyć punkty widokowe, które były nam wskazane przez drewnianie znaki postawione wzdłuż szlaku, po czym wracaliśmy z powrotem na główną drogę.
Po drodze zobaczyłem takie punkty widokowe jak:

  • Blacks Waterhole
  • Whiting Beach
  • Blacks Harbour
  • Kittys Beach
  • Kittys Point
  • Corangamite
  • St Georges Head 
  • Steamers Beach
  • Steamers Head

Udało mi się dotrzeć na wszystkie punkty widokowe na naszej trasie, chociaż dojście do nich wymagało wysiłku i w niektórych miejscach było bardzo trudne. Po wycieczce byliśmy tak zmęczenii, że pojechaliśmy od razu do domu. Następnego dnia oddaliśmy auto do wypożyczalni.

Cała wycieczka kosztowała nas 400 AUD wliczając koszt wypożyczenia auta, benzyny, jedzenia i miejsca na kempingu (65 AUD) więc zapłaciliśmy po 100 AUD na osobę.